Tak długo się trzymał bez kataru, kaszlu, itp. tak teraz nos zapchany i stan podgorączkowy.
Teraz sobie leży w łóżku i ogląda bajki.
W nocy wiercił się kręcił, chrapał, a rano ( od 6 czy coś koło tego) już wcale nie spał.
Dałam syrop i spadła temperatura. Zobaczymy co będzie dalej. Mam nadzieję że już będzie lepiej.
A ja... dostałam dziś z jabłka.
Nakarmiłam zwierzyniec. Wzięłam tyczkę by krowom trochę jabłek strząsnąć z drzewa.
Patrzę sobie w górę, jabłka lecą, a tu jedno na mnie i prosto pod same oko dostałam.
Bolało... i to cholernie... Ale śladu nie ma :)
A wczoraj kucharzyliśmy sobie z Adasiem.
Robiliśmy pizzę. Miała być jak zawsze. Młodemu kucharzowi zachciało się mini- pizzek.
Jak się rozkręciliśmy to samo małe zrobiliśmy. Adaś sam układał "konserwanty" czyli dodatki na wypiekach.
Sam wyrabiał ciasto też i wyszło pycha!!!
Pulchniutkie, delikatne i cudnie urosło.Ma dzieciak rękę do drożdżowych hi hi
A w między czasie zakręciliśmy ciasto dyniowe. Też wyszło pyszne :)
Przepis zaraz na Kreatywnym Oku będzie.

zdrowka dla Adasia!
OdpowiedzUsuńDobrze ze nie masz lima pod okiem, sasiadki by zaraz ulozyly historie:))heheh
Oj Smyki to już nie to samo co kiedyś... A szkoda... Skoro teraz jesteście tutaj, więc będę tu bywać. A jak już zajrzę to zawsze ślad zostawię. Póki co dużo, dużo zdrowia życzę Adasiowi
OdpowiedzUsuńdokładnie... a było tam tak swojsko i przyjemnie..
Usuń