Przedszkolny rytuał

Adaś ma swój rytuał... Zawsze gdy zbliża się godzina jechania do przedszkola jest ryk.
Nie dawno wyzywał, wyrywał się, złościł. Teraz jest lepiej. Płacze ale bez szaleństw. Pół godzinki musze z nim posiedzieć, pobawić się, pogadać i ukradkiem potem wychodzę.
A drzwi trzeszczą niemiłosiernie! Biegnę dosłownie do auta i zmykam he he

A Adaś? Zostaje bez problemu w przedszkolu i wychodzi jako ostatni zrezygnowany że to już koniec!
Czaicie go? ha ha

Zadowolony pełen energii, opowiada, chwali się, podekscytowany :)  Tylko te początki...

Dziś nawet w przedszkolu nie płakał! Wcale! Po marudził, chciał uciec, ale nie płakał. Zuch!

A w domu? Szaleniec jakby tydzień miał nogi związane! Wszędzie go pełno.

A jeśli chodzi o nasze zdrówko, jest lepiej. Chodź mnie jeszcze coś tam gniecie na żołądku.
Rano było najgorzej, teraz jest ok.

Jakiś czas temu zrobił fotelik bujany dla misia, a dziś do kolekcji stoliczek, łóżko i szafę :)
Chałupinki brakuje dla misiów :)

O tym foteliku możecie poczytać na Kreatywnym ( klik na zdjęcie u góry po prawo).

Dyskusja

1 opinii:

  1. Anonimowy11/15/2012

    wiesz najgorsze to te rozstanie z tobą u nas tak samo było rano płacz i odrywanie a po poludniu czemu tak szybko przyszłaś i cały w skowronkach no ale to za nai powiem ci że za rok bedzie lepiej ja jak przyrównam Jasia 4 latka i teraz normalnie przepaśc z przedszkolem

    OdpowiedzUsuń

Instagram