Wieści szkolne

Czas w końcu napisać jak Adaśkowi w szkole idzie.

Ma przyjaciela Huberta, jak to mówi. Emilka go wkurza. Zabiera mu kredki, ciągle coś mu gada do ucha albo ciągnie jak jedzą śniadanie. Cieszył się że jej dziś nie było.

Mnie też by wkurzało jakby ktoś ciągle za mną łaził i ciągnął za rękaw albo psuł celowo budowle.
Chyba nie zdaje sobie sprawy że on tak nie lubi.

Obiadki w szkole wcina jak szalony :) W porywach kanapkę doje i herbatę wypije jak dziś.

Tyle że pani ma z nim problem...

Ostatnio na dywanik trafiłam heh Pani zaczęła mówić i już myślę "o ho narozrabiał!". I co słyszę?

Adaś bardzo szybko robi wszelkie prace a potem nie ma co robić. Siedzi i nudzi się :)) Jako jedyny z pięciolatków, tak szybko, zgrabnie, dokładnie i z taką lekkością jak to pani mówi wykonuje prace.

Miód na moje serce. Wziął z domu Bazgroszyt i teraz jakby co Ryska ma pod ręką.

Innych problemów brak. Grzeczny, słucha, uwielbia zbierać różności :))




W piątek mieli fotografa. Stylizacja ala fotograf z Nikonem na tle wieży Eiflla :) grupowe, legitymacyjne, kalendarzowe. Zobaczymy jak to wyjdzie.


W sobotę mieliśmy niespodziewaną wycieczkę do Solca. Adaś był już tam 3 raz. Podobało się. No może poza kinem 5 D.


Rok temu marnie szło, teraz zasuwał  jak stary :)
















W drodze powrotnej spał :) Ze wstawaniem nie jest źle. Nawet wstaje, zje śniadanie, tylko żeby wyrobić się ciężko. 
Tyle że katar się zaczyna, wrr a miałam na szczepienie z nim jechać w piątek.

0 opinii:

Prześlij komentarz

Instagram